Najnowsze posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcja. Pokaż wszystkie posty
Ręka do góry kto tęskni za czytaniem książek do rana? Komu brakuje tego cichego głosiku w głowie "jeszcze tylko jeden rozdział, jeszcze tylko kilka stron"? Kto chciałby przypomnieć sobie, jak to jest zorientować się o 2.37, że przecież przed chwilą otworzyliśmy książkę?

Dziś kilka tytułów książek dla tych, którzy chcieliby dać się pochłonąć. 

recenzja
1. Dziewczyna z pociągu. Paula Hawkins. Trzy kobiety, trzy historie, jedna zagadka. Nie jest to żaden wybitny thriller, ale nie można mu odmówić dobrze zbilansowanego tempa akcji. Napięcie rośnie powoli, fabuła jest dopracowana - drobne niedorzeczności nie rażą, a przynajmniej nie tak bardzo. No i najważniejsze - "Dziewczyna z pociągu" mknie jak tytułowy pociąg.

recenzja2. Cichy wielbiciel. Olga Rudnicka. To także thriller, od którego nie można się po prostu oderwać. Akcja kręci się wokół tematu, który jeszcze nie tak dawno był całkowicie bagatelizowany i traktowany z lekceważeniem, a w najlepszym razie z dezaprobatą - mowa tu o stalkingu, bo tak fachowo nazywa się nękanie i dręczenie fizyczne i psychiczne. Jednak pomimo ciężkiej tematyki, książka jest bardzo przystępna, napisana lekkim i prostym (niestety momentami nawet zbyt prostym) językiem. W każdym razie przeczytanie tej 400 stronicowej książki zajęło mi jeden dzień.

3. Zaginiona dziewczyna. Gillian Flynn. Pisałam o niej na początku tego roku, bo zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że akurat tutaj łatwość czytania idzie w parze z wysoką jakością. Polecam po trzykroć. Bardziej zainteresowanych odsyłam tutaj.

recenzja4. Seks na księżycu. Ben Mezrich. Dla odmiany przyjemna książka w gatunku obyczajówki-przygodówki, pod flagą american dream. Sympatyczna opowieść o chłopaku z NASA, który dla dziewczyny próbuje wykraść pilnie strzeżone skały księżycowe. Uwaga, ta historia jest oparta na faktach! Więcej o niej tu.

recenzja5. Trafny wybór. J. K. Rowling. Umieściłam "Trafny wybór" w tym zestawieniu przede wszystkim z uwielbienia dla stylu Rowling. Podziwiam to co ona robi ze słowami. Potrafi nimi czarować ; ) Równie dobrze mogłabym tu podać tytuł każdej części Harry'ego Pottera, jednak domyślam się, że większość osób ma za sobą czytanie Harry'ego, a problemy małego miasteczka Pagford wciąż są znane mniejszemu gronu czytelników. Pełna opinia dostępna tutaj.

A na koniec pytanie, co jeszcze dodalibyście do tej listy?


Nie mówcie nikomu, ale ta książka naprawdę jest wciągająca. Emocjonująca. Pasjonująca. Cóż, nie bez przyczyny mówi się, ze to najlepszy thriller Cobena.


Pierwsza scena - jak z bajki - on i ona, zakochani od dziecka, wciąż sobą zafascynowani, wyjeżdżają nad jezioro by spędzić tam trzynastą rocznicę pierwszego pocałunku. Ładna miłość prawda? Mimo, że brzmi banalnie to jest na tyle subtelnie opisana, że nie ma w niej nic ciężkostrawnego. Romantyzmu sytuacji dodają nacięcia na drzewie pod inicjałami Davida i Elizabeth (po jednym na każdą rocznicę) i pływanie nocą po jeziorze. Ale jeszcze przed końcem tej upojnej nocy, życie Davida zmieni się o 180 stopni. On - zostaje napadnięty i pobity. Ona - martwa. 

Po 8 latach David dostaje dziwnego maila. W tytule wiadomości: E.P. + D.B. /////////////////////.
Dwadzieścia jeden kresek, dwadzieścia jeden nacięć, dwudziesta pierwsza rocznica pocałunku. A to dopiero początek długiej listy pytań.

"Nie mów nikomu" to podręcznikowy thriller. Z wartką akcją, z emocjami, dość czarno - białymi postaciami. Ponad 300 stron umyka nie wiadomo kiedy. Idealny na adaptację filmową (której niestety nie widziałam, ale miło się zaskoczyłam czytając, że film został zrobiony przez Francuzów, a nie przez Amerykanów).

Jak każdy kryminał, to dla mnie książka na raz. Przeczytać i zapomnieć. Jest ładnie skonstruowana, owszem, chociaż im bliżej wyjaśnienia zagadki, tym większa jest tolerancja na wszystko co nieprawdopodobne. Coben dochodzi do granicy pt. niemożliwe i może nawet lekko się za nią wychyla, ale jednak zostaje w krainie prawdopodobieństwa. Jak we wszystkich swoich książkach skupia się przede wszystkim na samej fabule, pozostawiając sferę duchową samej sobie. A może świadomie nie chce za bardzo wnikać w umysły bohaterów? W końcu to nie "Zbrodnia i kara" i zbrodnią nie jest nastawienie na samą akcję. Więc pomimo pewnej płytkości zwłaszcza wśród postaci drugoplanowych, z doktorem Davidem można się utożsamiać. 

Jednym słowem, fanom kryminałów na pewno się spodoba. A jeśli do tej pory sensacja nie była Waszym ulubionym gatunkiem, Coben i jego "Nie mów nikomu" będzie idealnym początkiem. Polecam z czystym sercem.

A Wy lubicie kryminały? Często sięgacie po ten gatunek?
                                         
Nie mów nikomu. Harlan Coben.

Po pierwsze tytuł... Przyciąga prawda? Ja złapałam się na ten haczyk, nie powiem. Bo zaraz jaki seks? Na jakim księżycu? Eeee pewnie to jakiś chwyt marketingowy. Tak sobie pomyślałam, gdy zobaczyłam tę książkę na półce, ale koniec końców postanowiłam ją wziąć.


I dobrze zrobiłam. Kiedy przeczytałam informacje na okładce, dowiedziałam się, że jest to historia chłopaka, który został astronautą (stąd ten księżyc) i to historia prawdziwa. Jest napisana lekkim językiem, akcja toczy się dynamicznie. Kiedy poznajemy Thada jest takim zwykłym chłopakiem, który ma pod górkę w życiu. Rodzice wyrzucają go z domu, bardzo wcześnie bierze ślub. I później sam nie wie co dalej robić ze swoim życiem. Olśnienie nachodzi go nagle, gdy w biurze karier zauważa segregator z napisem "astronauta". I wtedy postanawia zająć się zawodowo badaniem kosmosu. Brzmi niesamowicie? Dopiero będzie. Książka ciekawie i barwnie opisuje zmagania Thada z dostaniem się do NASA, a później jego pracę w ośrodku kosmicznym. Wszystko wygląda trochę jak american dream, gdy nagle wpada mu do głowy szalony pomysł - chce ukraść mocno strzeżone skały księżycowe o niewyobrażalnej wartości.

Adrenalina robi swoje i przez kolejne strony przechodzi się migiem. Wszystko wydaje się absurdalne. Dlatego moim zdaniem tak dobrze się czyta. Ta opowieść nie zawiera jakiejś wielkiej głębi, to po prostu dobra rozrywka. Chociaż ja spędziłam całkiem sporo czasu zastanawiając się dlaczego on to, u licha, zrobił? W książce powody dla których Thad decyduje się wstąpić na kryminalną ścieżkę są całkiem ciekawie przedstawione, ale czegoś w nich brakuje. A może po prostu nawet sam bohater sobie ich nie uświadamia?

Generalnie to interesująca lektura, lekka, wciągająca, typowo amerykańska. Do przeczytania raczej raz. Może nie zabierze Was w gwiazdy, ale oderwać się od codzienności na pewno pozwoli. Plus to, że po przeczytaniu trudno powstrzymać się od wpisania w Google "skały księżycowe".

A Wy? Czytaliście? Polecacie? Może znacie inne kosmiczne historie?
                                           
Seks na księżycu. Ben Mezrich